Problemy współczesnego mężczyzny

„Żyjemy dziś w ważnym i przełomowym momencie; stało się bowiem jasne, że wzory męskości przekazywane przez kulturę masową utraciły swoją nośność; mężczyzna nie może już się na nich opierać. Osiągając wiek trzydziestu pięciu lat, wie, że wzorce idealnego mężczyzny, twardego mężczyzny, prawdziwego mężczyzny, jakie wyniósł ze szkoły średniej, są bezużyteczne w realnym życiu”.

W ten sposób Robert Bly rozpoczyna swoją książkę „Żelazny Jan”, rzecz o mężczyznach. Jedną z najważniejszych pozycji traktujących o męskości, jaka została wydana. Już we wstępie autor wyraźnie daje czytelnikowi do zrozumienia, że pomysły na męskość zakorzenione w patriarchalizmie są dziś już zdewaluowane. Obserwując rzeczywistość społeczno-ekonomiczną w strefie kultury zachodniej, trudno się z tym nie zgodzić.



Sam Keen w swojej książce „Ogień w brzuchu. Być mężczyzną”, w podrozdziale Krótka historia męskości wskazuje, że około 1700 r. p.n.e. wojownicze plemiona ludu zwanego Ariami, które nauczyły się używać do walki żelaza i koni, zalały od północy Grecję, Indie i Żyzny Półksiężyc (obszar na Bliskim Wschodzie rozciągający się od wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego po Zatokę Perską), wypierając w ten sposób kulturę rolników. Norman Davis w „Europie” wskazuje, że według niektórych badaczy, rozwijająca się od około 3000 r. p.n.e. na Krecie kultura minojska była oparta na matriarchaliźmie z głównym obiektem kultu, wielką boginią Ziemi, Rea matką Zeusa. Mężczyznom kultury minojskiej brak było cech uznawanych współcześnie za męskie. Ok. XVI w. p.n.e. w wyniku katastrof naturalnych pokojowo nastawiona kultura zaczęła się chylić ku upadkowi. Ostatecznie upadła w wyniku najazdu mieszkających na północy, Mykeńczyków ok. 1450 r.p.n.e. Mężczyzna, pokojowy siewca, został zastąpiony przez mężczyznę wojownika. W ten sposób cechy i wartości wojowników zaczęły określać to, co męskie oddzielając to co niemęskie.

Patriarchalizm oparty jest na kilku podstawowych założeniach (za wikipedią):
rozróżnienie pozycji kobiet, dzieci i nieżonatych mężczyzn, od pozycji ojca rodziny, pod którego są oni opieką, uprzywilejowanie społeczne dorosłego mężczyzny, który jest głową rodziny (nie musi to oznaczać niższego statusu kobiety, oznacza jednak, że to mężczyzna reprezentuje dom oraz może reprezentować lokalną społeczność), obowiązek zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa najbliższym krewnym, spoczywający na głowie rodziny.

Widać zatem, że uprzywilejowaną rolą cieszył się mężczyzna-ojciec rodziny. Przywilej ten kosztował go jednak zobowiązanie do utrzymania rodziny.

Przez tysiące lat system ten niepodzielnie panował i kształcił postawy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Przez tysiące lat dążenie do władzy i związanego z nią prestiżu nakładało na mężczyzn przymus przygotowania się a następnie startu w zawodach o prestiż i uznanie ich za mężczyzn-głowy rodzin, bo tylko oni się liczyli. Taka była miara oceny mężczyzny.

Dziś życie społeczne - rodzinne w niewielkim już stopniu przypomina klanowe, patriarchalne struktury (nie licząc takich organizacji, jak partie polityczne, Kościół Katolicki, czy korporacje). Kobiety wyszły z domów i wiemy, w jakim momencie swojego rozwoju są dziś. A co z mężczyznami? Bardzo wielu z nich nadal silnie łączy swoją ocenę męskości z obowiązkiem zapewnienia środków materialnych rodzinie. Dla coraz większej liczby mężczyzn połączenie to stanowi śmiertelną pułapkę. Jak donosi „Rzeczpospolita”, od 2009 roku lawinowo rośnie w Polsce liczba samobójstw. Przekracza już pułap 6 tys. rocznie. Prof. Maria Jarosz, socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN, autorka publikacji i badań dotyczących samobójstw, tłumaczy, że są one wskaźnikiem kondycji społecznej, także dezintegracji społeczeństwa. Ponad 80% samobójców to mężczyźni.

Na łamach Newsweeka, w rozmowie z pisarką i feministką Hanną Samson, na temat tez stawianych przez nią w książce „Zabić Twardziela” możemy przeczytać, że nadszedł „czas wyzwolenia mężczyzn”. Nie zrobią tego jednak kobiety, to zadanie samych mężczyzn. I trudno nie zgodzić się z autorką. Pani Samson wskazuje, że kobiety dokonały już zmiany i w ten sposób zapraszają mężczyzn do porzucenia przyciasnego garniturka patriarchalnego twardziela i skontaktowania się z pełnią swojego ludzkiego potencjału. Taki proces bardzo często obserwuję pracując z mężczyznami w gabinecie terapeutycznym. Mają coraz większą świadomość tego, że drzemie w nich wiele pokładów ciepła, radości, wrażliwości. Często czują jednak niepokój, związany z pozwoleniem sobie na ekspozycję tych cech. Pojawiło się już społeczne przyzwolenie na bycie „miękkim” mężczyzną, w roli taty.

Ale czy aby na pewno polski mężczyzna może sobie pozwolić na inne „miękkie” cechy, jak niepewność, strach, zmienność, czy zainteresowanie swoim wyglądem? Część odpowiedzi na ten dylemat można znaleźć w artykule „Kompleks polski”. Autorka wskazuje na kompleksy współczesnych polskich mężczyzn. Za mały penis, za duże piersi, coraz mniej włosów na głowie (powyżej linii brwi) wskazują na spory rozdźwięk pomiędzy tym ,co polski mężczyzna ma a tym, o czym marzy. Zresztą, jak wskazuje autorka tekstu w rozmowach z zaproszonymi ekspertami, polski mężczyzna coraz częściej nie poprzestaje na marzeniach lecz sięga po różne, dostępne mu metody poprawiania swojej „urody”. Alarmistyczny ton tego artykułu skłania do zastanowienia się czy męski mężczyzna ma jednak trwać w „kompleksie” czy jednak coś z nim zrobić. Ale gdyby tak jednak, zdecydował się wytrwać w kompleksie dajmy na to łysiny, to co może go czekać?

„Włosy im wypadają, bo źle jedzą, stresują się”, mówi pisarka i malarka Hanna Bakuła, która, jak mówi nigdzie na świecie nie widziała tak wielu łysych, jak u nas. Pani Bakuła nie lubi zresztą łysych i grubych. Z pewnością ma rację wskazując na to, że dieta ma wpływ na kondycję stanu owłosienia. Dieta polskich mężczyzn i dbanie o stan zdrowia jest bardzo istotnym problemem. Polscy mężczyźnie zdecydowanie zbyt wcześnie umierają z powodu zaniedbań. Warto może jednak dorzucić, że za bezpośrednią przyczyną łysienia uważa się nadwrażliwość organizmu na dihydrotestosteron, związek chemiczny będący pochodną męskiego hormonu testosteronu. Badania pokazują, że mężczyźni mają coraz większe kłopoty z utrzymaniem prawidłowego stężenia testosteronu we krwi, mają go coraz mniej. Jest więc szansa na długie, lśniące włosy.
A jakich partnerów szukają kobiety? „Ma być zrównoważony, niezależny finansowo, zmotoryzowany, bez nałogów, odpadają puszyści i ci, którzy maja poniżej 170 cm.”, zeznaje właścicielka biura matrymonialnego. I nic w tym złego, że kobiety świadome swoich oczekiwań przedstawiają taką listę cech.

Te dwa głosy mogą nieuważnemu czytelnikowi zasugerować, że współczesny mężczyzna jest w potrzasku. Pomiędzy kowadłem patriarchalizmu a młotem rozbieżnych oczekiwań kobiet. Obraz taki jest jednak dalece przekłamany. Z jednego prostego powodu. Statystyczny Polak, o którym mowa, nie istnieje, podobnie, jak statystyczna Polka. Istnieje natomiast czas przejścia, pomiędzy erą twardziela a erą Nowego Mężczyzny. Czas przejścia jest czasem dla większości z nas bardzo trudnym. Wiadomo już, że stare wzorce męskości i kobiecości są już nieaktualne lecz ciągle żywo zakorzenione w zbiorowej pamięci. Nie wiadomo natomiast, jakie ukonstytuują się nowe wzorce. Jeśli patriarchalizm oparty był na rywalizacji, być może warto sięgnąć po współpracę pomiędzy kobietami i mężczyznami?
Trwa ładowanie komentarzy...