O współczesnej roli mężczyzny

W poszukiwaniach nowego etosu mężczyzny, który bardziej pasuje do realiów współczesności, ważne jest pytanie o rolę współczesnego mężczyzny.

Znalezienie dobrej i jednoznacznej odpowiedzi, jest obecnie bardzo kłopotliwe. W epokach wcześniejszych było prościej. Chłopiec, kiedy dorastał miał możliwość naśladowania konkretnych wzorców, np. : wojownika, myśliwego czy szamana. Jasne też było, że jego zadaniem będzie służenie wspólnocie, której jest częścią.

W obecnych czasach sama Męskość a co za tym idzie i rola mężczyzny jest redefiniowana. Trudno dziś jednoznacznie powiedzieć, które zachowania, cechy i postawy są „męskie”, a które nie. W tej sytuacji łatwe i kuszące wydaje się zapytanie o to kobiet.

Niestety zdanie się w sprawie definiowania męskości na opinie płci przeciwnej dla wielu mężczyzn okazuje się mocno frustrujące. Kobiety bowiem, lubią definiować męskość (a może bardziej swoje oczekiwania wobec mężczyzn), w sprzecznych kategoriach np.: ”czuły barbarzyńca”.

Robert Bly w swojej książce „Żelazny Jan”, pokazuje że droga do męskości nie jest łatwa a jednym z jej ważniejszych elementów jest „zabranie klucza do klatki dzikusa, spod poduszki matki”. To pozwala zrozumieć, że sposób na męskość nie mieści się w przepisach i wyobrażeniach świata kobiet.

W tradycyjnym ujęciu męskość i męskie role są czymś w rodzaju ekskluzywnego „klubu”, do którego dorastający chłopiec aspiruje. Rangę Mężczyzny otrzymuje z rąk innych mężczyzn, dawniej starszyzny, która świadomie przeprowadzała chłopca a później młodzieńca przez starannie przygotowane procesy inicjacyjne.

Tak było dawniej. Dziś jesteśmy świadkami kształtowania się nowego etosu mężczyzny, nowych męskich ról. Wiele się mówi o partnerstwie, rozumianym jako „sprawiedliwy podział obowiązków i praw” pomiędzy kobietami i mężczyznami. Współcześnie mężczyźni by poczuć się męskimi stają wobec wielu przeszkód - ale równocześnie kilku ułatwień.

Z jednej strony, męskość i męskie role są coraz mniej determinowane przez tradycyjny przekaz kulturowy. Młodzi mężczyźni mogą samodzielnie kształtować swoje płciowe i życiowe postawy w oparciu o indywidualne preferencje. Ta, niemal nieograniczona wolność wyboru budzi w wielu mężczyznach, a także w kobietach, wielki niepokój. Jest też źródłem wielu partnerskich nieporozumień i konfliktów połączonych wspólnym mianownikiem-pytaniem-zarzutem: „ co z ciebie za mężczyzna!” - na które coraz trudniej znaleźć odpowiedź.

Z drugiej strony, współczesna sytuacja społeczna mężczyzn, bodaj po raz pierwszy w historii, umożliwia każdemu z nas podążanie za głosem własnych potrzeb, bez konieczności zabiegania o to by stać się „męskim” w sposób zdefiniowany przez innych lub anonimową większość. Dziś każdy z nas, może równie dobrze pełnić rolę korporacyjnego rekina, nieustraszonego surwiwalowca, jak również czułego tatusia niańczącego niemowlaka w wózku czy miłośnika porządku biegającego codziennie po domu z odkurzaczem i mopem.

Nie ma już jednego przepisu na męskość. Istnieje cała masa możliwości i niemal nieskończona ilość ich kombinacji. Wydaje się, że współczesne męskie role to te, w których mężczyźni czują się dobrze i w których chcą i mogą się realizować.
W epoce wolności od wzorców i wszechobecnej potrzeby indywidualizmu/personalizacji, jedna z ról współczesnego mężczyzny, zasługuje jednak na szczególną uwagę i promocję. To, istniejąca w naszej polskiej kulturze i tradycji w formie szczątkowej, rola zaangażowanego Ojca.

Dużo w tej chwili mówi się o zaangażowanym „tacierzyństwie”. Kiedy napisałem ten wyraz, program automatycznie dokonał korekty zamieniając pierwszą literę z „t” na „m”. I rzeczywiście, bo gdy zadaję sobie pytanie, czym jest tacierzyństwo, natychmiast nasuwa się odpowiedź: próba naśladowania przez ojców, zachowań matek.

Dlaczego tak się dzieje? Wielu, jeśli nie większość z nas, mężczyzn ma w swoim doświadczeniu kontakt z ojcami, których zachowania wychowawcze wobec nas nie przysparzają nam dobrych wspomnień. Trudno byłoby je dziś uznać za pozytywne wzorce ojcostwa. Z moich doświadczeń pracy terapeutycznej z mężczyznami, wynika, że dość często ich ojcowie byli zaangażowanymi rodzicami. Bawili się ze swoimi synkami, uczyli ich jeździć na rowerkach, nosili „na barana”. Jednak w chwili, gdy chłopcy zaczynali wyrastać z wieku przedszkolnego, kiedy bycie ojcem stawało się już znacznie bardziej wymagające, wówczas działo się coś niedobrego. Ojcowie porzucali swoich synów (bardzo często także córki), oddalając się od nich emocjonalnie a często także fizycznie. Tak, jakby poziom trudności, obcowania z własnymi, starszymi już dziećmi był zbyt wymagający.

Dobrze więc, że młodzi ojcowie poszukują innej drogi, że coraz częściej odnajdują się w „tacierzyństwie”. Dlatego szczególnie istotne jest poszukiwanie i promowanie sylwetek i postaw takich ojców, którzy potrafią angażować się w wychowanie swoich dzieci także wtedy, gdy te opuściły wiek niemowlęcy. Po to, by obecni ojcowie, którzy mają serca pełne miłości do swoich dzieci, podpatrzyli w jaki sposób mogą tę miłość zamieniać na co dzień w czyn.
Trwa ładowanie komentarzy...